“moglabys cos mi obiecac? to dla mnie bardzo wazne, przyrzeknij, ze sie zgodzisz. posluchaj... nawet jesli jutro dojdziemy do wniosku, ze jestesmy z innych bajek i nasz zwiazek nie ma sensu to chce sie z Toba spotykac na 24godziny w pierwszy weekend kazdego nieparzystego miesiaca. nawet jesli ulozymy sobie zycie, osobno. na 24 godziny bez zadnych zobowiazan i pozniejszych konsekwencji. wylaczamy telefony i jestesmy tylko my. moze bedziesz mi opowiadala o swoim ksieciu z bajki, zdolnych dzieciach. moze bedziemy uprawiac dziki sex w samochodzie, a moze po prostu bedziemy lezec na podlodze, odpalac szlugi, pic wodke z gwinta i trzymajac sie za rece przeklinac to parszywe zycie... nie patrz tak na mnie. cholera, wiem ze to chory uklad. ale chce Cie miec chociaz przez 144godziny rocznie. obiecaj.”
— chce, zeby codziennie byl pierwszy weekend nieparzystego miesiaca.
“Mam chandrę, malutkiego kaca i strasznie, strasznie chce mi się z tobą pogadać (...) Całuję cię, gdzie sobie życzysz, jeśli w ogóle sobie życzysz (...) A jeżeli sobie nie życzysz, to nie całuję cię w ogóle nigdzie i jest mi jeszcze smutniej niż było dotąd.”
— Jeremi Przybora do Agnieszki Osieckiej (24.02.1964 r.)
-Co tam słychać? -Wszystko w porządku. -Opisz mi to. -Co mam Ci niby opisywać, wszystko jest zawarte w krótkim zwrocie "w porządku". -Nic nie jest w nim zawarte. Nie mam bladego pojęcia o czym teraz myślisz. Nie wiem gdzie jesteś, jaki zapach czujesz, czy się uśmiechasz. Czy twoje dłonie są ciepłe czy zimne. Na co patrzysz. Czy jesteś bezgranicznie szczęśliwa czy czujesz się źle. Słowo "w porządku" tak naprawdę nie mówi nic.